piątek, 8 listopada 2013

"Jeden naprzeciw większości"

             Chyba się zgubiłam. Miałam iść gdzie indziej, a jestem tu. Mam problem. Sama nie wiem, co tu jeszcze robię. Chyba pomyliłam drogę, bo kompletnie tu nie pasuję. Jestem dziwakiem czy po prostu inna? Ale czy ta inność jest dobra, czy należy się jej pozbyć? Widzę. Widzę, jak się patrzą. Tymi wielkimi, ciekawskimi oczyma. Tylko po to, by się pośmiać. Nie mają czegoś innego do roboty? Żerują jak sępy, na cudzym nieszczęściu.
            A Ty? Co się tak uśmiechasz? Bawi Cię to? Lepiej popatrz na siebie. Jesteś tylko szarym, niewyróżniającym się pionkiem, który tak łatwo można zniszczyć. Jednym z pośród ponad 7 miliardów innych. Idziesz za tłumem. Zgubiłeś własny rozum? Straciłeś zdolność do podejmowania własnych decyzji? Czy może zabrnąłeś już za daleko żeby się wycofać? Ale nie próbuj nawet się ze mną kłócić, dla chcącego nie ma nic trudnego. Gdybyś tylko chciał, poszedłbyś w przeciwną stronę.
           Ale nie. To wymagałoby choć odrobiny wysiłku, na który Cię nie stać. To zwróciłoby uwagę reszty sępów, a tego bardzo byś nie chciał. Role by się odwróciły. To na Tobie skupiałaby się uwaga, Ty byłbyś w jej centrum. Już nie był byś idealny. Na jaw wyszłyby Twoje słabości i lęki. Boisz się, że mogliby to wykorzystać przeciwko Tobie, że to mogłoby Cię zniszczyć, tak jak mnie niszczy każdego dnia. Że każdy ruch, każda myśl sprawiałaby ból. Że z każdym oddechem wciągałbyś to swych płuc to przerażające uczucie niepewności. Ale wiesz co? Nie pomogłabym Ci. Nawet gdybyś błagał o pomoc, na kolanach. A wiesz dlaczego? Bo jestem zimna. Nie mam uczuć. Nie czuję, nie rozpamiętuję, jestem obojętna. Bo umarłam dawno temu, razem z niespełnioną obietnicą lepszego świata. Twoja krzywda nie robiłaby na mnie żadnego wrażenia. Może nawet czułabym uczucie satysfakcji? To byłoby dość ciekawe. Patrzeć na Ciebie i widząc siebie kiedyś. Te same zachowania, ten strach i tą panikę w oczach. To jak chowasz się, by Cię nie zauważono. Ale to na nic. Jest już za późno. Nie da się wrócić do tamtych szeregów. Nawet gdybyś chciał. Gdziekolwiek byś się ukrył, zawsze będziesz zauważony. Jesteś naznaczony innością.
            Ale to dobrze, bo to czyni Cię wyjątkowym, jedynym w swoim rodzaju. Nie wstydź się tego. Jesteś białym krukiem. Może kiedyś dołączysz do mnie? Chociaż.. nie. Musiałbyś wtedy stać się taki jak ja. Nie rób tego, to nie byłoby dobre. Jestem jaka jestem, ale mam swoje powody. Czasem zastanawiam się, po co jeszcze żyje? Czy niekiedy stwierdzenie, że każdy dzień zbliża nas do śmieci, nie wydaję się optymistyczne? Całe życie muszę użerać się z obłudą, głupotą i chamstwem. I ma to większy sens? Odpowiedz mi. Nie umiesz? No właśnie. Tak też myślałam. Czy żyję „po coś”? Czy po prostu jestem wynikiem przypadku, bądź nieudanego eksperymentu.. Jeżeli mam cel, to jaki? Jest on ustalony czy sama mam go odnaleźć? Ale jak? A jeżeli mi się to nie uda? Może wtedy spiszę całe moje życie na straty. I tak nikt się nie przejmie, że już mnie nie ma. Chwilowo zwróci to ich oczy na mnie, a Ty będziesz mógł odsapnąć. Zaciekawią się, może nawet wywoła to chwilową sensację. Poplotkują, może nawet podejdą by przyjrzeć się z bliska. Ocenią sytuację, a potem im się znudzi. Zapomną, przestaną zwracać uwagę, aż w końcu będzie ich to obchodzić tyle co zeszłoroczny śnieg. Może to i lepiej. Przecież i tak, jedna osoba nie zmieni poglądów większości, nieprawdaż?

          Ty jakoś przetrwasz. Będziesz sam, ale do czasu. Kiedyś na pewno, ktoś do Ciebie dołączy. Być może nie będzie Ci łatwo samemu, ale dasz radę. I pamiętaj! Nie bierz przykładu ze mnie. Nie jestem autorytetem, wzorem do naśladowania. Żyłam w koszmarze, choć wydawał się on błogim snem. Obudziłam się z niego i byłam zagubiona. Może teraz odnajdę swoją drogę. Życzę Ci byś Ty odnalazł swoją. Nie wiem czy to przypadek, że akurat Ty to czytasz. Może to przeznaczenie? Splotło nasze ścieżki tak, byś Ty mógł wyciągnąć wnioski z moich błędów? Nie umiem tego wytłumaczyć, ale wiem, że kiedyś spotkamy się w innym świecie. Lepszym świecie. Będę Cię tam wypatrywać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz